Moja pierwsza myśl po obejrzeniu - ale o co właściwie chodzi. Nie trzyma w napięciu, po prostu się toczy. Widać urywek z życia tych ludzi, ani mniej, ani bardziej interesujący niż jakiś inny.
Michuk sobie raczy żartować. Nie chodzi o nazizm i Hitlera (tylko) ale o narodziny zła w ogóle. A to że tego nie zrozumiałeś, to już Twoja wina. Każdemu się zdarza nie zrozumieć, ale chwalić się nie ma czym.
Ja sobie żartuję, ale nie z markgo (każdy ma prawo interpretować film po swojemu -- to że Ty zobaczyłeś w nim narodziny zła nie znaczy że kto inny zrozumie go w ten sam sposób) tylko z machiny propagangowej jaka została zaprzęgnięta wraz z wydaniem "Białej wstążki" forsującej jedyną słuszną interpretację (90% dziennikarzy dało się zresztą na nią złapać).
Wiem, bo już kiedyś o tym dyskutowaliśmy. Ale podejrzewam, że większość nie wie z czego żartujesz. Przypomnijmy więc dla porządku, że sam Haneke zawsze wypowiadał się, że film należy rozpatrywać uniwersalnie, a nie jako konkretnie film o nazizmie.
No i bez kolejnych żartów - to nie tak, że "ja zobaczyłem w nim narodziny zła". To po prostu jest o tym film. I to jest poza dyskusją. Natomiast zupełnie czym innym jest to, jak się komu film spodoba, na ile do niego trafi, etc. To już jest rzecz jasna subiektywne.
Wiem że jest to film o narodzinach zła, ale nie jestem pewien, czy byłoby to pierwsze co przyszłoby mi do głowy po seansie. Markgo jak widać tego nie dostrzegł, co IMHO niekoniecznie musi znaczyć, że filmu nie zrozumiał. Może to też znaczyć, że film nie przekazuje tej informacji wystarczająco dosadnie.
Heh, no skoro napisał: "o co właściwie chodzi" to chyba nie zrozumiał, czy jak? :) Dlaczego nie zrozumiał (nie tylko on zresztą, bo z niektórych recenzji widać, że nie jest osamotniony), to już zupełnie odrębna kwestia. Oczywiście, że to nie jest podane na tacy i oczywiście, że nie każdy musi to wyłapać. I ja wcale nie zamierzam bronić tezy, że to trzeba zrozumieć. I broń boże nikogo nie przekonuję, że film musi mu się podobać. Odpowiadałem tylko na pytanie markgo "o co chodzi" (a tak właściwie to początkowo nie zamierzałem się odzywać, ale Ty mnie sprowokowałeś :P)
Osobiście uważam, że trzeba być ostrożnym z krytykowaniem filmu tylko dlatego, że się go nie skumało. Miałem kiedyś nawet pomysł na notkę na ten temat, ale jakoś nie powstała. Mi też się zdarza, że filmu nie rozumiem, ale jestem wtedy ostrożny w formułowaniu opinii, że jest "bez sensu", bo zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Co oczywiście nie oznacza zarazem, że mam film chwalić, gdy do mnie nie trafił.
Widzę, że wokół mojej notki zrobiła się długa dyskusja, więc odpowiem.
Ja myślę, że recenzja markgo to prowokacja... Innej opcji nie widzę.
@marylou - nie, to nie prowokacja, to jest moje zdanie na temat filmu. Wiem, że wielu osobom się podobał, uważają, że przekazuje jakieś istotne treści. Ja ich nie zauważyłem.
Osobiście uważam, że trzeba być ostrożnym z krytykowaniem filmu tylko dlatego, że się go nie skumało.
@doktor_pueblo - rozumiem, że należy być ostrożnym, ale z drugiej strony właściwie dlaczego? Czytałem przed seansem informacje o czym to jest, słyszałem pozytywne glosy, więc poszedłem. Bez przeczytania informacji prasowej jedyne co mi przyszło do głowy to "o co chodzi?", po przeczytaniu - "naprawdę o to chodziło?". Zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń, ale dzięki niskiej ocenie filmaster zarekomenduje mi filmy, które mi się spodobają i zrozumiem ;)
Każdemu się zdarza nie zrozumieć, ale chwalić się nie ma czym.
Niektórzy "artyści" (przepraszam, nie mogę inaczej) malują czarną kropkę na białym płótnie 10x10m i nazywają to np. "jedność człowieka i wszechświata". Czy wszyscy mają wtedy potakiwać nad genialnością bądź siedzieć cicho? Nie sądzę. Poza tym reszta to są moje subiektywne odczucia - każdy ma prawo do swoich.
[...]to nie tak, że "ja zobaczyłem w nim narodziny zła". To po prostu jest o tym film. I to jest poza dyskusją.
Nie zgadzam się. Moim zdaniem nikt nie ma prawa wyłączać dyskusji o tematyce filmu, gdyż np. taki "Fahrenheit 451" dla jednych jest o kluczowym znaczeniu książek w życiu, a dla innych kolejną wizją systemu totalitarnego. Obie wersje są bardzo dobre, może istnieją kolejne. W czym "Biała wstążka" jest inna?
Może to też znaczyć, że film nie przekazuje tej informacji wystarczająco dosadnie.
Albo jest to film nie dla mnie, nie w moim guście i tyle.
Markgo, rozumiem. Masz rację. Każdy myśli swoje ( że tak znowu zacytuję). Ciekawi mnie tylko, o czym w takim razie jest ten film wg Ciebie? Może otworzysz oczy tym, którzy biorą pod uwagę tylko jedną interpretację...
Nie chcę nikomu otwierać oczu, niech każdy myśli co chce. Po prostu uważam, że każda interpretacja jest dobra, a nie jest tak, że istnieje jedyna prawdziwa. Dla mnie to było po prostu ukazanie życia na niemieckiej wsi z początków XX wieku. Zresztą, źródła zła (które mnie osobiście nie przekonują), jak i życie na wsi się nie wykluczają.
Szczerze powątpiewam, żeby było to celem Haneke, ale niech będzie, że dzieło żyje własnym życiem :P Tylko dokąd dojdziemy, jeśli uznamy, że każda interpretacja jest dopuszczalna? "Siódma pieczęć" jako film o grze w szachy? "Czas apokalipsy" jako analiza systemu rzek w delcie Mekongu? :P
markgo
napisał(a) o Biała wstążka
Moja pierwsza myśl po obejrzeniu - ale o co właściwie chodzi. Nie trzyma w napięciu, po prostu się toczy. Widać urywek z życia tych ludzi, ani mniej, ani bardziej interesujący niż jakiś inny.
michuk
No co ty, press-kitu nie czytałeś? Przecież wojna, nazizm, Hitler, no... wszystko zaczęło się w tej czarno-białej wiosce!
markgo
Czytałem, ale bardzo nie lubię, kiedy muszę się tego dowiadywać właśnie z materiałów prasowych...
doktor_pueblo
Michuk sobie raczy żartować. Nie chodzi o nazizm i Hitlera (tylko) ale o narodziny zła w ogóle. A to że tego nie zrozumiałeś, to już Twoja wina. Każdemu się zdarza nie zrozumieć, ale chwalić się nie ma czym.
michuk
Ja sobie żartuję, ale nie z markgo (każdy ma prawo interpretować film po swojemu -- to że Ty zobaczyłeś w nim narodziny zła nie znaczy że kto inny zrozumie go w ten sam sposób) tylko z machiny propagangowej jaka została zaprzęgnięta wraz z wydaniem "Białej wstążki" forsującej jedyną słuszną interpretację (90% dziennikarzy dało się zresztą na nią złapać).
doktor_pueblo
Wiem, bo już kiedyś o tym dyskutowaliśmy. Ale podejrzewam, że większość nie wie z czego żartujesz. Przypomnijmy więc dla porządku, że sam Haneke zawsze wypowiadał się, że film należy rozpatrywać uniwersalnie, a nie jako konkretnie film o nazizmie.
No i bez kolejnych żartów - to nie tak, że "ja zobaczyłem w nim narodziny zła". To po prostu jest o tym film. I to jest poza dyskusją. Natomiast zupełnie czym innym jest to, jak się komu film spodoba, na ile do niego trafi, etc. To już jest rzecz jasna subiektywne.
michuk
Wiem że jest to film o narodzinach zła, ale nie jestem pewien, czy byłoby to pierwsze co przyszłoby mi do głowy po seansie. Markgo jak widać tego nie dostrzegł, co IMHO niekoniecznie musi znaczyć, że filmu nie zrozumiał. Może to też znaczyć, że film nie przekazuje tej informacji wystarczająco dosadnie.
doktor_pueblo
Heh, no skoro napisał: "o co właściwie chodzi" to chyba nie zrozumiał, czy jak? :) Dlaczego nie zrozumiał (nie tylko on zresztą, bo z niektórych recenzji widać, że nie jest osamotniony), to już zupełnie odrębna kwestia. Oczywiście, że to nie jest podane na tacy i oczywiście, że nie każdy musi to wyłapać. I ja wcale nie zamierzam bronić tezy, że to trzeba zrozumieć. I broń boże nikogo nie przekonuję, że film musi mu się podobać. Odpowiadałem tylko na pytanie markgo "o co chodzi" (a tak właściwie to początkowo nie zamierzałem się odzywać, ale Ty mnie sprowokowałeś :P)
Osobiście uważam, że trzeba być ostrożnym z krytykowaniem filmu tylko dlatego, że się go nie skumało. Miałem kiedyś nawet pomysł na notkę na ten temat, ale jakoś nie powstała. Mi też się zdarza, że filmu nie rozumiem, ale jestem wtedy ostrożny w formułowaniu opinii, że jest "bez sensu", bo zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Co oczywiście nie oznacza zarazem, że mam film chwalić, gdy do mnie nie trafił.
marylou
Ja myślę, że recenzja markgo to prowokacja... Innej opcji nie widzę.
markgo
Widzę, że wokół mojej notki zrobiła się długa dyskusja, więc odpowiem.
@marylou - nie, to nie prowokacja, to jest moje zdanie na temat filmu. Wiem, że wielu osobom się podobał, uważają, że przekazuje jakieś istotne treści. Ja ich nie zauważyłem.
@doktor_pueblo - rozumiem, że należy być ostrożnym, ale z drugiej strony właściwie dlaczego? Czytałem przed seansem informacje o czym to jest, słyszałem pozytywne glosy, więc poszedłem. Bez przeczytania informacji prasowej jedyne co mi przyszło do głowy to "o co chodzi?", po przeczytaniu - "naprawdę o to chodziło?". Zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń, ale dzięki niskiej ocenie filmaster zarekomenduje mi filmy, które mi się spodobają i zrozumiem ;)
Niektórzy "artyści" (przepraszam, nie mogę inaczej) malują czarną kropkę na białym płótnie 10x10m i nazywają to np. "jedność człowieka i wszechświata". Czy wszyscy mają wtedy potakiwać nad genialnością bądź siedzieć cicho? Nie sądzę. Poza tym reszta to są moje subiektywne odczucia - każdy ma prawo do swoich.
Nie zgadzam się. Moim zdaniem nikt nie ma prawa wyłączać dyskusji o tematyce filmu, gdyż np. taki "Fahrenheit 451" dla jednych jest o kluczowym znaczeniu książek w życiu, a dla innych kolejną wizją systemu totalitarnego. Obie wersje są bardzo dobre, może istnieją kolejne. W czym "Biała wstążka" jest inna?
Albo jest to film nie dla mnie, nie w moim guście i tyle.
marylou
Markgo, rozumiem. Masz rację. Każdy myśli swoje ( że tak znowu zacytuję). Ciekawi mnie tylko, o czym w takim razie jest ten film wg Ciebie? Może otworzysz oczy tym, którzy biorą pod uwagę tylko jedną interpretację...
markgo
Nie chcę nikomu otwierać oczu, niech każdy myśli co chce. Po prostu uważam, że każda interpretacja jest dobra, a nie jest tak, że istnieje jedyna prawdziwa. Dla mnie to było po prostu ukazanie życia na niemieckiej wsi z początków XX wieku. Zresztą, źródła zła (które mnie osobiście nie przekonują), jak i życie na wsi się nie wykluczają.
doktor_pueblo
Czyli był to film o sianiu, nawożeniu i dojeniu krów? ;)
markgo
Też. Jakieś wątpliwości? :)
doktor_pueblo
:)
Szczerze powątpiewam, żeby było to celem Haneke, ale niech będzie, że dzieło żyje własnym życiem :P Tylko dokąd dojdziemy, jeśli uznamy, że każda interpretacja jest dopuszczalna? "Siódma pieczęć" jako film o grze w szachy? "Czas apokalipsy" jako analiza systemu rzek w delcie Mekongu? :P
markgo
Może Haneke miał inny cel, ale mi się nie udało zobaczyć niczego innego.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook